Dwa dni temu mój mąż przyniósł do domu "zdobyczny" stolik. Ktoś chciał się go pozbyć, a on stwierdził, że ja z pewnością "coś" z niego zrobię. Chyba trochę mnie zna:). Niestety farba już w niektórych miejscach odrapana i szyba nieco sfatygowana ale sam stoliczek wygląda uroczo.
Mimo wszystko w żadem sposób nie pasuje do żadnego z naszych pomieszczeń. Trzeba więc zakasać rękawy i go trochę poprzerabiać. Zobaczymy jak będzie wyglądał po metamorfozie. Mam nadzieję, że szybko się z tym uporam i będę mogła wrzucić tu kilka zdjęć;).
Póki co pierwotna wersja wygląda tak:
Papier ścierny w ruch i zdzieram mozolnie warstwę szaro-fioletowej farby. Póki co idzie lepiej niż się spodziewałam. Oby tak dalej.
Dziś mam jeszcze dwa apetyczne zdjęcia. Warzywka z grilla plus sałatka z selera naciowego, ananasa i kurczaka w sosie miodowym. Co Wy na to?
Pozdrawiam wiosennie
Jaga





